13/02/2011
Biorąc pod uwagę przepisy konstytucji, ostateczny termin wyborów parla-mentarnych upływa 30 października. Jednak podczas ostatniego spotkania Prezydenta Komorowskiego z PO, miała zapaść decyzja, że wybory mogą odbyć się 6 listopada. Dyrektor Biura Prasowego Kancelarii Prezydenta potwierdziła jednak, że prezydent bierze pod uwagę przepisy konstytucji, a według nich, ostateczny termin wyborów, to 30 października. Zaznaczyła jednak, że Prezydent uwzględnia wszystkie okoliczności określenia tego terminu z kalendarzem prezydencji włącznie. Zapowiedziała, że w tej sprawie Prezydent rozpocznie konsultacje od zasięgnięcia opinii PKW. Z nieoficjalnych informacji wynika, że na decyzję Prezydenta może wpłynąć fakt, że data 30 października, to ostatni dzień przed świętem Wszystkich Świętych i wielu Polaków wyjeżdża poza miejsce zamieszkania, aby odwiedzić groby bliskich. O tym dniu rozmawiały też władze PO i termin jaki został zaakceptowany, to 23 października.
Zgodnie z konstytucją, Prezydent zarządza wybory nie później niż na 90 dni przed upływam 4 lat od rozpoczęcia kadencji Sejmu i Senatu. Dzień wyborów musi być dniem wolnym od pracy i musi przypadać w terminie 30 dni przed upływem 4 lat od rozpoczęcia kadencji parlamentu. Począwszy od tego roku Prezydent może zarządzić wybory dwudniowe. PO raz pierwszy będą też jednomandatowe okręgi wyborcze do Senatu i możliwość głosowania korespondencyjnego dla Polaków z zagranicy.
wpis by admin in Bez kategorii
Komentarze są wyłączone
31/01/2011
Pan Janusz Korwin-Mikke stwierdził w którymś ze swoich artykułów, że politycy w demokracji mają jeden wspólny cel: KRAŚĆ. Służą temu liczne konferencji, szczyty i narady, na których oficjalny temat spotkania, to tylko pretekst do tego, aby w kuluarach przy obiadkach omawiać swoje lewe interesy. No i nożyce się odezwały. Pan Kwaśniewski był w Davos już osiemnasty raz. W niektórych artykułach prasowych można było wyśledzić, jakie kwoty wydaje pani Jolanta na torebki. Kupuje ona tylko dobre marki, tak więc ma torebki Gucci za 3500 i 3000zł, maleństwo od firmy Luis Vuitton też za 3000 i plecaczek za 2500zł. Pani prezydentowa może się też pochwalić torebką od Chanel za 4000 i cackiem od Birkin za 22 000zł! No niby ok, żona prezydenta. Ale pamiętać trzeba, że w tamtym czasie p. Kwaśniewski zarabiał ok 10 000zł. Więc coś tu nie jest ok. Panowie dygnitarze chyba powinni więcej zarabiać, żeby być odpornymi na łapówkarskie propozycje i móc swobodnie cieszyć się luksusem jaki zapewnia ich posada.
We wszystkich krajach UE uważa się, że prezydenci powinni zarabiać znacznie więcej. Niestety tak nie jest, więc wśród polityków panuje przekonanie, że okradanie obywateli – byle z umiarem i tyle tylko, ile powinien zarabiać dygnitarz – jest dopuszczalne i normalne. Ponieważ cała klasa polityczna – gdzie ręka rękę myje – tak uważa, więc wszyscy kradną za cichym i powszechnym przyzwoleniem. Prawda jest taka, że 3/4 ich uwagi i energii pochłania kombinowanie. Więc było by znacznie lepiej, gdyby na pierwszego dostali te 150 000zł, a czas poświęcali sprawom państwowym, a nie kombinowaniu jak tu dorobić na boku.
wpis by admin in Bez kategorii
Komentarze są wyłączone